Mój synek dostał na drugie urodziny zielony kubeczek z malowanymi przeze mnie zwierzątkami za którymi przepada, kubek był prezentowany na blogu jakiś czas temu. Dokupiłam zieloną miseczkę do kompletu, którą w końcu udało mi się zamalować. Jak widać z poniższego zdjęcia, najważniejsze na farmie mojego Karola są świnki, nazywane chrumkami, więc to one królują na nowym naczyniu.
Miseczka może wygląda na prościutką, ale to tylko pozory, nieźle się napracowałam!
Na zieloną trawkę zapędzić trzeba było różowe, tłuściutkie świnki, zaczęłam wieszać pranie, jednak niedane było mi skończyć, chrumki były głodne, na szczęście szybko znalazłam im niebieskie korytko, te zwierzątka przepadają za jabłkami, które zasadziłam w sadzie. Marchewki dopiero co wyrosły, a już trzeba było jechać na wykopki, traktor przywiózł wóz pełen ziemniaków. Postawiłam jeszcze kilka snopków, gdy jedna mała świnka postanowiła wszystko zabrudzić błotem. Mam nadzieję, że jeden pies, który właśnie śpi w swojej budzie da radę ogarnąć tą całą zgraję. Miseczka może nie wygląda źle, bo jeden mały ptaszek postanowił nas odwiedzić i teraz siedzi na płotku i ćwierka wiosennie.
:)
A tak na poważnie, spodobało mi się malowanie kompletów dla dzieci. Tylko co myślicie na temat koloru miseczek, lepsze białe? Czy takie kolorowe?
Jeszcze jedno.. W rzeczywistości kolory są ładniejsze, wszystko przez to zimowe, szare światło, macie na to jakiś sposób?